sobota, 8 listopada 2014

wełna w sobotni wieczór

wiecie, co lubię w edukacji domowej?
ano to, że można sobie odpuścić ją w piątek, albo we wtorek. a zrobić dowową szkołę w sobotę.

oraz to, że można nie mieć na nią czasu rankiem, albo ochoty po południu. ale za to wziąć się za nią spontanicznie wieczorem, w piżamie.

i jeszcze to, że nie trzeba siedzieć przy ławce, ani sztywno na krześle. można natomiast wdrapać się na stół, jeśli tylko mama przymknie na to oko...

można nawet to wszystko połączyć.

sobota, w piżamie, na stole.

dziewczyny oglądały ze mną w internecie cudeńka wełniane.
też takie chcemy! - oświadczyły 3 dni temu. i trzy dni z determinacją przypominały o obietnicy, że takie coś wkrótce zrobimy.
zrobiłyśmy dziś.

laleczki z wełny.






 miały być aniołko-wróżki, ale darowałyśmy sobie skrzydła. laleczki poszły spać bez nich.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz