w naszym domowym banku Kryształowa urzędniczka ma swoje stempelki, sejf z kłódeczką i kluczykiem (skarbonka), identyfikator z imieniem i nazwiskiem, pieniążki (udało mi się zebrać polskie i angielskie, tata nieco nawalił i zabrakło nam niemieckich ;P ), oraz bankomat z prawdziwego zdarzenia, i to bankomat nie byle jaki, bo :) ach, muszę się pochwalić - trzeba najpierw otworzyć sobie "klawiaturę", następnie włożyć kartę i wystukać nanibowy pin, po zakończonej operacji jednym pociągnięciem za koralik uruchamia się niezwykle skomplikowany system i bankomat "wypluwa" kartę! można do niego wrzucać monety, ale one nie wypadają tak od razu, o nie! należy najpierw pociągnąć za zakładkę z boku, a następnie należną nam kwotę wyjąć ze specjalnej wysuwanej szufladki ;)przyznaję, że nie było ani jednej skargi, a klienci naszego domowego banku (miśki i inne cudaczki) zdają się być zadowoleni z usług...
niech mi nikt nie mówi, że edukowanie domowe nie trenuje szarych komórek... zwłaszcza u rodziców! ;)
wow, piekne cudenko:)
OdpowiedzUsuńdzięki :) muszę przyznać, ze z fascynacją obserwowałam procesy myślowe zachodzące w mojej głowie, kiedy wymyślałam cały wewnętrzny mechanizm :)
OdpowiedzUsuń